Podróż za jeden uśmiech, czyli o taniej turystyce


2014-05-30
Podróże egzotyczne wydają się być rozrywką zarezerwowaną jedynie dla bogatych. Koszty wyprawy do Tajlandii, Australii czy Nowej Zelandii mogą zniechęcić.

Dwa tygodnie egzotycznej wycieczki to wydatek rzędu 12 tysięcy złotych. Tymczasem podróżować po całym świecie można znacznie taniej. Co więcej, ekspedycje takie mogą trwać nawet wiele miesięcy. Podpowiadamy, jak przygotować i sfinansować taką „wyprawę życia”.

Odważmy się marzyć

„Niebezpiecznie wychodzić za własny próg. Trafisz na gościniec i jeśli nie powstrzymasz swoich nóg, ani się spostrzeżesz, kiedy cię poniosą.” – takie słowa możemy przeczytać w pierwszym tomie Władcy Pierścieni. Ci, którzy zapoznali się z całością dzieła Tolkiena, wiedzą, że przestroga była słuszna,
a krótkie nogi poniosły hobbitów bardzo daleko od domu. Równie ekscytująca, choć zdecydowanie mniej niebezpieczna podróż może stać się udziałem każdego, kto tylko znajdzie w sobie dość energii i odwagi by spróbować. Potrzebny jest entuzjazm, dobry plan i… plecak.

Backpaking to forma turystyki uprawiana przede wszystkim przez młodych ludzi. Prawdziwy backpaker wszystko, co niezbędne do wyprawy, mieści w plecaku. Nad popularne ośrodki turystyczne przekłada najciekawsze, często mniej znane miejsca. Poszukuje ich
w przewodnikach turystycznych lub dowiaduje się o nich w trakcie wyprawy, od tubylców lub innych podróżników. – Znajomość przynajmniej jednego  języka obcego często jest niezbędna do skutecznej komunikacji – przypomina Krzysztof Baran, ekspert marki PONS. – Po angielsku porozumiemy się niemal na całym świecie, choć to nie jedyny przydatny język. Hiszpański może być użyteczny
w Ameryce Południowej, rosyjski natomiast w Azji. Dlatego też warto spróbować poznać choć podstawy tych języków.

Plany dotyczące podróży zwykle są elastyczne. Bywa, że w miejscu, którego odwiedzenie miało zająć dwa dni, turyści spędzają cały tydzień. Niektórzy backpakerzy z wędrówki czynią swój sposób na życie, a ich podróże trwają nawet latami, w czasie których przemierzają cały świat. Przykładem takiego podróżnika jest Matt „Dancing Matt” Harding, który dzięki filmom ze swoich wypraw zdobył rozgłos i okrążył Ziemię wielokrotnie (w 2008 roku odwiedził również Polskę).

Od czego zacząć?

Jeśli już zdecydujemy się na taką podróż, powinniśmy zaplanować swoje działania. Dobrym początkiem jest wybranie miejsc, które chcemy odwiedzić oraz wykonanie przybliżonego kosztorysu, który oprócz oczywistych kosztów takich jak jedzenie czy wyposażenie, powinien obejmować przeloty, zakwaterowanie, ale również wizy czy ubezpieczenie. Większość tych kosztów można skutecznie ograniczyć. Warto w tym celu skorzystać z usług lokalnych przewoźników lub zdecydować się nawet na podróż autostopem. Backpakerzy  zwykle nocują w hostelach i schroniskach, gdy jest to możliwe – w namiotach. Doświadczeni podróżnicy polecają wykorzystywać na sen również długie przejazdy autobusem lub pociągiem. Dobrym wyjściem jest też CouchSurfing, czyli odwiedziny
u ludzi, którzy na specjalnym portalu zaoferują nocleg „na swojej kanapie”. – Jest to doskonała okazja do poznania nowych ludzi – twierdzi Krzysztof Baran, ekspert marki PONS, wydawcy fiszek na ostro.
Często oprócz noclegu, możliwe jest także wspólne zwiedzanie miejsc, w których się zatrzymujemy. Dzięki temu możemy poznać nowe miasto takim, jakim widzą je mieszkańcy – bawić się, jeść i pić tak jak oni to robią. Trudno o bliższy kontakt z obcą kulturą. To również wspaniała okazja do sprawdzenia
i podszkolenia swoich umiejętności językowych.

Co zabrać?

Backpakerzy zwykle ograniczają swój bagaż do jednego plecaka. W związku z tym ilość rzeczy, które mogą zabrać jest mocno ograniczona, warto jednak pamiętać o kilku drobiazgach, które są bardzo przydatne, a często nie bierzemy ich pod uwagę.

Po pierwsze ubezpieczenie. Za granicą opieka zdrowotna jest zorganizowana w różnorodny sposób. – Często pomoc lekarska czy wizyta w szpitalu są bardzo kosztowne. Bez odpowiedniego ubezpieczenia będziemy musieli taki rachunek pokryć z własnej kieszeni – ostrzega Jarosław Sadowski, ekspert firmy Expander. – Zdecydowanie lepiej wykupić polisę jeszcze w domu i pieniądze, które wydalibyśmy u lekarza przeznaczyć na dalszą wędrówkę. 

Po drugiekarta kredytowa. Karta z możliwością wypłaty środków w najpopularniejszych walutach może być ostatnią deską ratunku w czasie podróży. – Takie zabezpieczenie może okazać się nieodzowne np. w wypadku kradzieży czy braku środków na drogę powrotną do domu – radzi Jarosław Sadowski, Expander. – Z takiego produktu bankowego powinniśmy jednak korzystać dopiero
w sytuacjach awaryjnych, w związku z kosztami obsługi takiego kredytu.
 

Po trzecieInternet. Obecnie coraz więcej urządzeń pozwala łączyć się z internetem.
Telefony, tablety lub mały laptop powinny znaleźć się w plecaku każdego podróżnika. Mogą one posłużyć w kilku celach. – zauważa Krzysztof Baran, ekspert marki PONS. – Za ich pośrednictwem możemy wyszukiwać informacji na temat miejsc, które odwiedzamy, ponadto możemy rezerwować i kupować bilety czy pokoje w hostelach. Takie urządzenia ułatwiają też komunikację – możemy przy ich pomocy korzystać ze słowników elektronicznych czy kursów językowych, które zwiększą nasze umiejętności. Dzięki nim możemy także komunikować się z bliskimi i zachować kontakt ze znajomymi. Popularne w sieci są też blogi i vlogi prowadzone przez podróżników.

Po czwartelegitymacja studencka. Zniżki dla studentów obowiązują nie tylko w naszym kraju. Dlatego odwiedzając muzea, obiekty publiczne, czy korzystając ze środków transportu zbiorowego, warto zapoznać się z cennikami i wykorzystać ulgi jakie nam przysługują. Dobrym pomysłem może być też wyrobienie dodatkowych kart, takich jak np. Międzynarodowa Legitymacja PTSM (Polskiego Towarzystwa Schronisk Młodzieżowych). Dzięki niej nocując w hostelach możemy liczyć na zniżki
i pierwszeństwo w przydziale miejsc. 

Wspomnienia, znajomości i doświadczenia

Wyprawa z plecakiem to nie tylko sposób na udane wakacje. To także prawdziwa szkoła życia. Podróżując samotnie lub w niewielkiej grupie znajomych, możemy poznać siebie – swoje mocne
i słabe strony. – Dzięki takiej turystyce poszerzamy swoje horyzonty, uczymy się elastyczności
i otwartości na innych ludzi
– twierdzi Krzysztof Baran, ekspert marki PONS. – Wyprawa jest okazją do nawiązania nowych znajomości i przyjaźni. Chłoniemy obcy język, kulturę, a nawet sposób myślenia.  Zyskujemy także  najcenniejszy skarb, którym są wspomnienia. To one, jak mawiają backpakerzy, są najlepszymi pamiątkami, na które nigdy nie zabraknie miejsca w plecaku.  

Nadesłał:

pr@zarowkamarketing.pl

Wasze komentarze (1):

  • avatar
    ~ieros, 2014-06-11 15:51:35

    Nawet koszt ubezpieczenia można w rozsądny sposób zminimalizować, choćby ubezpieczając się przez SMS. Bodaj jeden z ubezpieczycieli daje taką możliwość.


Twój podpis:
System komentarzy dostarcza serwis eGadki.pl