Urok starych filmów


2014-07-05
Czasy mamy takie, że nie stanowi trudności obejrzenie aktualnych premier w zaciszu domowego wnętrza. Trudnością nie jest samo wyszukiwanie (kto szuka, ten znajdzie), ale nadmiar filmów do skonsumowania. W ich zalewie coraz częściej towarzyszy nam świadomość, że stare filmy miały klasę.

Nienaganny szyk i prezencja aktorów

Odkąd kino stało się rozrywką dla mas, wykonawcy głównych ról obecni na ekranach ubrani byli w wyjściowe kreacje. Te charakteryzowały się idealnym krojem, którego styl – w połączeniu z czarno-białym obrazem – zdaje się być ponadczasowy. W przypadku panów – garnitur na co dzień, a od święta – smoking. Jeżeli nie frak. I chociaż styl gry aktorów zmienił się w przeciągu wieku (nikt już nie przewraca oczyma, jak robił to Rudolf Valentino), nieśmiertelne sceny z ich udziałem wciąż zasiedlają miejsca naszej wspólnej pamięci.

Muzyka, która współgra

Zamiast muzyki, która towarzyszy w śledzeniu perypetii bohaterów, mamy motyw przewodni – rozpoznawalny natychmiast nawet przez osoby nie mające pojęcia kim jest (właściwie był) Lord Vader. Jego wariantowość - wersje rzewne (instrumenty smyczkowe), dynamiczne (orkiestrowy kocioł), nastrojowe (flety) – wyparły dramaturgię, którą kiedyś osiągano za pomocą innych środków. Dawny wyznacznik dobrej muzyki filmowej (powinna być niezauważalna, choć obecna) odszedł do lamusa.

Humprey Bogart w zestawie Happy Meals

Dzisiaj wraz z premierą kinową uruchamiana jest cała machina promocyjna – jeżeli zarobić na siebie pozwalają jedynie największe produkcje, to wpływy z gadżetów pomagają utrzymać się w finansowych ryzach pozostałym twórcom filmów. Fanów sagi Gwiezdnych wojen czekają ciężkie chwile, kiedy znajdą figurki przedstawiające ich ulubieńców na każdym kroku – zadba o to koncern Disneya, który już ostrzy sobie zęby na wpływy z kolejnej części filmowego hitu. Jeśli zaś wróci moda na kino w stylu retro, także stare rekwizyty i wizerunki nieżyjących już aktorów zostaną poddane recyklingowi i wrzucone zostaną jako dodatki do konsumpcji fastfoodztwa w czasie rodzinnych wyjść do tanich restauracji.

Życie bez smartfona było możliwe

Scenariusze filmowe obfitowały kiedyś w tak dramatyczne wydarzenia, jak niemożność skontaktowania się z daną osobą i zagubienie się w zakamarkach metropolii czy w dziewiczym terenie. O tyle wyimaginowanych sytuacji uboższe są scenariusze filmów dziejących się współcześnie. Takie zdobycze technologii, jak telefonia komórkowa czy łączność satelitarna skutecznie uniemożliwiają czerpanie ze starego zestawu filmowych zdarzeń i nieoczekiwanych zwrotów akcji. Wyobrażacie sobie na przykład „Nóż w wodzie” Romana Polańskiego, którego akcja rozgrywałaby się na łodzi wyposażonej w coś takiego?

Nadesłał:

ggraper

Wasze komentarze (0):


Twój podpis:
System komentarzy dostarcza serwis eGadki.pl