W Polsce upada coraz więcej firm


2018-09-24
Firmy produkcyjne nie odczuwają jeszcze korzyści ze wzrostu inwestycji, tak jak wciąż firmy handlowe nie korzystają na wzroście konsumpcji. Euler Hermes, wiodący globalny ubezpieczyciel należności handlowych, zbadał sytuację firm w Polsce pod względem niewypłacalności. W sierpniu 2018 r. w oficjalnych źródłach (Monitorach Sądowych i Gospodarczych) opublikowano informacje o 90 przypadkach niewypłacalności polskich przedsiębiorstw wobec 80 w sierpniu 2017 r. (wzrost r/r o 13%). Ta sama skala wzrostu liczby opublikowanych niewypłacalności (+13%) występuje za cały okres 8 miesięcy - w bieżącym roku było ich 670 wobec 591 w tym samym okresie 2017.

Niewypłacalności obejmują niezdolność do regulowania zobowiązań wobec dostawców, skutkującą upadłością bądź którąś z form postępowania restrukturyzacyjnego.

Kluczowe wnioski:
• Większość spośród niewypłacalnych w sierpniu firm (ponad 80%) od dawna miała problemy z rentownością i gromadzeniem kapitału. Były to w większości firmy z sektora MSP i o obrotach do 20 mln złotych, a więc o lokalnej skali działalności.
• Bieżące zmiany prawne i podatkowe raczej nie ułatwiają działań naprawczych, ale to nie one są główną przyczyną kłopotów w omawianych niewypłacalnościach. Jak wynika z danych finansowych był nią raczej model działalności, mało elastyczny i innowacyjny wobec zachodzących zmian rynkowych - konsolidacji oraz umiędzynarodowienia całych łańcuchów dostaw.
• Budownictwo - wciąż nie widać poprawy w sektorze prac infrastrukturalnych. Ich wykonawcy stanowią już ponad 70% przypadków niewypłacalności w branży.
• Hurt - ciężar niewypłacalności przesuwa się w kierunku rynku art. konsumpcyjnych, na wzroście konsumpcji w największym stopniu korzystają najwięksi gracze na rynku handlu i dystrybucji. To w tym sektorze zanotowano dwa największe pod względem obrotów przypadki niewypłacalności.
• Produkcja - nadal problemy omijają eksporterów, przeżywają je głównie firmy zaopatrujące rynek krajowy. Zwiększyła się liczba niewypłacalności producentów art. konsumenckich (obok żywności - także odzieży i obuwia) oraz z sektora metalowego (w tym producentów konstrukcji i maszyn i urządzeń wykorzystywanych w budownictwie infrastrukturalnym i w przemyśle)
• Usługi - wzrost niewypłacalności w każdym segmencie, pomimo wzrostu popytu (na usługi turystyczne, medyczne, transportowe etc.)

Analizując przypadki niewypłacalności w oderwaniu od aktualnych trendów sektorowych - różnych koniunktur lub dekoniunktur popytowych czy kosztowych, a w oparciu o indywidualne wskaźniki finansowe za ostatnie lata widać wyraźnie, że w zdecydowanej większości przypadków, bo w ponad 80% te niewypłacalności nie powinny być zaskoczeniem - zanosiło się na nie od dawna. Nie świadczą o tym obroty, które nie zawsze spadały, a w wielu przypadkach także rosły w tym czasie, ale wskaźniki rentowności sprzedaży czy ogólnego zadłużenia przedsiębiorstw. Pogarszały się one sukcesywnie rok po roku, niezależnie czy w przypadku danej firmy w tym czasie jej sprzedaż rosła czy spadała, czyli czy podejmowano działania restrukturyzacyjne starając skupić się na najbardziej rentownej działalności czy wręcz odwrotnie zwiększając skalę sprzedaży, aby efektem skali poprawić rentowność i „zasypać dziurę" w finansach - ocenia Tomasz Starus, Członek Zarządu Euler Hermes odpowiadający za ocenę ryzyka.
Jak dodaje: Dlaczego tak się dzieje? Wiele firm organizacyjnie, ale także finansowo wykazuje się niezbyt dużą efektywnością działania i w efekcie zwrotem z kapitału. Trwają na rynku, nie reagują na zmiany na nim lub najczęściej - spóźniają się z nimi. Bieżące zmiany prawne i podatkowe raczej nie ułatwiają im działań naprawczych, ale to nie one są główną przyczyną ich kłopotów. Jest nią raczej model działalności (mało elastyczny i innowacyjny, zbyt anachroniczny - nie mający często innej opcji niż bazowanie np. na niskich kosztach pracy) oraz zmiany na samym rynku - postępująca konsolidacja nie tylko w dziedzinie handlu, ale też usług i produkcji, a także umiędzynarodowienie całych łańcuchów dostaw, czyli konkurencja także na rynku lokalnym z dostawcami z całego świata.

Budownictwo - chwilowo mniej niewypłacalności, ale jedynie dzięki inwestycjom mieszkaniowym i komercyjnym
Budownictwo infrastrukturalne, czyli kontrakty finansowane ze środków publicznych, były zdecydowanie mniej dochodowe dla realizujących je firm niż te realizowane na rzecz inwestorów komercyjnych. Świadczy o tym utrzymująca się znaczna liczba niewypłacalności firm je realizujących, czyli wykonujących prace związane z budową dróg i autostrad, budową rurociągów przesyłowych, instalacji wodno-kanalizacyjnych, pozostałych obiektów inżynierii lądowej. W sierpniu przypadki niewypłacalności firm wyspecjalizowanych w pracach infrastrukturalnych stanowiły już ponad 70% liczby niewypłacalności w branży budowlanej. Poprawa pod względem liczby niewypłacalności miała miejsce jedynie w budownictwie ukierunkowanym na wznoszenie budynków, co ma zapewne związek z dobrą passą deweloperów mieszkaniowych jak i powierzchni komercyjnych.

Hurt - ciężar niewypłacalności przesuwa się w kierunku rynku art. konsumpcyjnych
W pierwszych miesiącach br. mieliśmy do czynienia z ewidentnymi problemami firm zaopatrujących budownictwo. W chwili obecnej ponad 2/3 niewypłacalności w hurcie dotyczy firm zaopatrujących rynek konsumencki - nie tylko w żywność, ale także odzież i obuwie czy art. wyposażenia mieszkań (AGD, naczynia itp). Jak wielokrotnie już komentowano - nie wszyscy korzystają w równym stopniu na wzroście konsumpcji, a tak naprawdę udaje się to przede wszystkim największym graczom.
„Miejmy nadzieję, iż w przypadku firm sprzedających art. budowlane zmniejszenie liczby ich niewypłacalności wynika nie tylko z tego, iż korzystają one z pełni sezonu i największych w tym momencie przepływów finansowych na rynku budowlanym, ale także bardziej świadomie i selektywnie podchodzą do ryzyka braku zapłaty, stosują różne zabezpieczenia i to daje efekty. Prawdziwą odpowiedź mieć będziemy po zakończeniu sezonu budowlanego, gdy przykręcony zostanie kurek z bieżącym finansowaniem..." - dodaje Tomasz Starus.
Uszczelnienie systemu podatkowego zbiera również, jak co miesiąc, żniwo w odniesieniu do sektorów, w których łatwo było w latach minionych o nadużycia w tej kwestii - w handlu paliwami, złomem, farmaceutykami.

Produkcja - nadal problemy omijają eksporterów, przeżywają je głównie firmy zaopatrujące rynek krajowy
W porównaniu do ubiegłych miesięcy, zauważyć można pewne zmniejszenie się liczby opublikowanych niewypłacalności firm zaopatrujących rynek budowlany w tradycyjne wyroby, takie jak np. wyroby stolarskie, chemię budowlaną, beton, płytki ceramiczne. Wspomniane przypadki są pojedyncze. Wzrosła za to liczba niewypłacalności firm produkujących na rynek konsumencki: żywność (w tym wyroby mięsne), ale także odzież (3 przypadki w samym sierpniu). Nadal jednak najwięcej niewypłacalności ma miejsce w sektorze metalowym - produkcji różnego rodzajów konstrukcji, części, maszyn, obróbki metali etc. Oczywiście część z tych przypadków to dostawcy na rzecz budownictwa (zbrojenia, konstrukcje specjalistyczne do inwestycji infrastrukturalnych), ale w równie dużej części są efektem zastoju w minionych kwartałach na rynku inwestycji przedsiębiorstw w odbudowę i rozbudowę swojego potencjału produkcyjnego (również przypadki producentów specjalistycznych konstrukcji, ale też maszyn - np. wytwornic pary).

Usługi - widoczne zwiększenie się liczby niewypłacalności firm gastronomicznych i obsługujących turystykę, transportowych, usług finansowych, medycznych.
Generalnie trudno wskazać sektor usług, w którym nie widać aktualnie wzrostu liczby niewypłacalności. Poza wspomnianymi wcześniej m.in. turystyką (pomimo hossy w branży, zwłaszcza w turystyce krajowej) czy transportem (sektor również zwiększający obroty), problemy przeżywały liczne firmy reklamowe, zarządzania nieruchomościami i obsługi inwestycji czy usług medycznych. W każdym z tych przypadków trudno mówić o dekoniunkturze w sensie spadku popytu - wręcz odwrotnie. Polacy w większym stopniu niż w latach ubiegłych korzystali z turystyki krajowej, a więc i z różnego rodzaju hoteli, pensjonatów i restauracji. Rosła sprzedaż mieszkań, a niezależnie od tego - naprawdę trudno znaleźć zarządcę nieruchomości za rozsądne pieniądze, przynajmniej w największych aglomeracjach. W podobny sposób ocenić można sytuację popytową praktycznie w każdym rodzaju działalności usługowej. Najczęstszą przyczyną tych niewypłacalności wydaje się więc być wskazane już niedostosowanie modelu działalności do zachodzących na rynku zmian (m.in. wzrostu kosztów pracy), w efekcie - zbyt mała rentowność prowadzonej działalności.

Nadesłał:

artur@multian.pl

Wasze komentarze (0):


Twój podpis:
System komentarzy dostarcza serwis eGadki.pl