Wpływa nie tylko na wygląd skóry, ale też na emocje – trądzik różowaty to choroba, którą się leczy


2020-10-26
Spadek pewności siebie, spowodowany negatywnym odbiorem społecznym objawów trądziku, utrudnia wchodzenie w nowe relacje, a nawet może prowadzić do depresji. Dlatego tak ważne jest, aby przejąć kontrolę nad przewlekłą chorobą i nie postrzegać siebie przez pryzmat rumienia na twarzy.

Wystąpienia publiczne w pracy, wieczorne wyjścia w gronie znajomych czy rutynowe zakupy mogą stanowić wyzwanie dla Polek, które mierzą się z trądzikiem różowatym. Jak wykazują badania, „Polki w swojej skórze” zrealizowane w ramach kampanii „Róż się do lekarza”, w ciągu ostatnich lat wzrósł negatywny odbiór osób z problemami skórnymi, zaledwie 17% społeczeństwa (vs. 32% w 2018 roku) traktowałoby chorego zupełnie normalnie. Podjęcie leczenia w gabinecie dermatologa to pierwszy krok w walce z trądzikiem różowatym, po którym warto dokonać wewnętrznych zmian w postrzeganiu choroby i pamiętać, że „nie jesteśmy trądzikiem”.

 

Wachlarz emocji

Emocje kobiet, które borykają się z trądzikiem różowatym zmieniają się wraz z przebiegiem choroby i stanem skóry. W momencie diagnozy pacjentki odczuwają przygnębienie i frustrację, pragnąc by choroba nie okazała się prawdą. Obawiają się, że stan ich skóry i spadek poczucia atrakcyjności utrudni nawiązywanie nowych relacji, wpływając na życie towarzyskie i zawodowe. Trudno się dziwić, ponieważ społeczeństwo często przypisuje kobietom z wyraźnymi objawami trądziku różowatego niedbałość, a widoczne zaczerwienienia bywają mylone z chorobą alkoholową. Jednak w czasie postępowania procesu leczenia, dzięki stosowaniu się do zaleceń lekarza specjalisty, objawy przybierają łagodniejszą formę. U kobiet pojawia się wtedy poczucie akceptacji i nadzieja na zachowanie status quo, które będzie możliwe tylko w przypadku regularnego kontynuowania leczenia.

 

Jest w nas, ludziach, bez względu na płeć – lęk. Obserwowane na skórze zmiany dość szybko i łatwo jesteśmy w stanie zidentyfikować jako objawy trądziku różowatego. Zwłaszcza, że wiedza na jego temat z roku na rok wśród kobiet rośnie. Jednak kto z nas chce mieć trądzik różowaty? Chorobę przewlekłą wymagającą zmiany nawyków nie tylko pielęgnacyjnych, ale także żywieniowych, a nawet stylu życia? Nikt! Unikanie niepożądanej wiedzy to jeden z mechanizmów, który sprawia, że wiele kobiet zwleka z uzyskaniem diagnozy aż ponad 3 lata!  mówi Anna Kędzierska, psycholog.

 

Ewolucja a nie rewolucja

Trądzik różowaty jest chorobą przewlekłą, której leczenie przebiega pod czujnym okiem lekarza i wymaga od pacjenta pokładów cierpliwości, wytrwałości, a nawet zmiany nawyków. Spożywanie ostrych potraw, od czasu do czasu lampka ulubionego wina czy opalanie na ostrym słońcu podczas letnich wakacji, to przyjemne przyzwyczajenia, z których osoby borykające się z trądzikiem różowatym powinny zrezygnować. Pomimo że człowiek z natury woli wybierać sprawdzone ścieżki niż nieznane, bez określonych zmian w życiu, nie powstrzymamy rozwoju choroby. W takiej sytuacji warto zdecydować się na metodę małych kroków i wykształcać jeden zdrowy, zalecony przez lekarza nawyk w tygodniu, a w przypadku niepowodzenia potraktować siebie łagodnie i bez wahania podjąć kolejną próbę drobnej zmiany.

 

Kampania edukacyjna „Róż się do lekarza”, zainicjowana przez firmę Galderma, skierowana jest do kobiet znajdujących się w grupie ryzyka zachorowania na trądzik różowaty. Działania mają na celu zwiększenie świadomości na temat trądziku różowatego, zachęcenie do konsultacji niepokojących objawów choroby z lekarzem dermatologiem oraz zwrócenie uwagi na społeczno-psychologiczny aspekt problemu. Jak podkreślają eksperci, wczesne wykrycie i rozpoczęcie leczenia to szansa na uniknięcie rozwoju choroby i obniżenia jakości życia. Patronat nad kampanią objęło Polskie Towarzystwo Dermatologiczne.

Nadesłał:

HKStrategiesPL

Wasze komentarze (0):


Twój podpis:
System komentarzy dostarcza serwis eGadki.pl